Wymiar sprawiedliwości powinien być instytucją, która szuka prawdy. Nie potwierdzenia tezy prokuratora. Nie wygodnego zakończenia dużej czy małej sprawy. Nie statystycznego sukcesu śledztwa a prawdy.
Historie Tomasza Komendy, Czesława Kowalczyka, Roberta Janczewskiego, Barbary S., Artura K. oraz kontrowersyjne sprawy Arkadiusza Kraski, Adama Dudały, Piotra Mikołajczyka, Beaty Pasik czy Marcina Chmielewskiego i Krzysztofa Kaczmarczyka pokazują, że w Polsce obywatel może zostać wciągnięty w postępowanie karne, w którym od początku jest słabszy od państwa. Po jednej stronie stoi prokuratura i sędziowie po drugiej człowiek, który często nie rozumie mechanizmów systemu, nie ma pieniędzy, siły ani dostępu do wiedzy, aby skutecznie bronić się przed oskarżeniem.
Najgroźniejszy problem nie polega na tym, że sądy się myli tylko w jaki sposób podchodzi do postępowania. Gdy myli się sąd albo prokuratura, obywatel traci lata życia, zdrowie, rodzinę, reputację i wolność. A gdy po latach wychodzi na jaw, że państwo się pomyliło, najczęściej odpowiedzialność rozmywa się w systemie. Odszkodowanie wypłaca Skarb Państwa, czyli podatnicy. Funkcjonariusze publiczni bardzo rzadko ponoszą realne konsekwencje.
1. Tomasz Komenda przesiedział 18 lat za zbrodnię, której nie popełnił
Sprawa Tomasza Komendy jest symbolem największej kompromitacji polskiego wymiaru sprawiedliwości po 1989 roku. Dotyczyła gwałtu i zabójstwa 15-letniej Małgorzaty K. w Miłoszycach w noc sylwestrową z 31 grudnia 1996 r. na 1 stycznia 1997 r.
Tomasz Komenda został oskarżony po latach od zbrodni. Akt oskarżenia podpisał prokurator Stanisław O. W źródłach prasowych pojawia się informacja, że chodziło o prokuratora Stanisława Oziminę, jednak część profesjonalnych opracowań i portali stosuje anonimizację nazwiska. Pierwszy wyrok zapadł 14 listopada 2003 r. w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu, Wydział III Karny. W orzeczeniu Sądu Najwyższego z 2018 r. sygnatura tej sprawy została zanominizowana jako III K (…). Media podawały, że składowi przewodniczył sędzia Mariusz Wiązek, a drugim sędzią zawodowym była sędzia Beata Kinstler. W składzie uczestniczyli także ławnicy: Anna Tyrcz-Kawała, Jarosław Pauka i Stanisław Wnuk. Sąd Okręgowy skazał Komendę na 15 lat pozbawienia wolności.
W apelacji sprawą zajął się Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, Wydział II Karny. Wyrok zapadł 16 czerwca 2004 r.; w orzeczeniu Sądu Najwyższego sygnatura została wskazana jako II AKa (…). Media podawały, że w składzie orzekali sędziowie: Andrzej Krawiec, Tadeusz Wieczorek i Zofia Świda. Sąd Apelacyjny nie tylko utrzymał winę, ale podwyższył karę do 25 lat więzienia.
12 maja 2005 r. Sąd Najwyższy oddalił kasację jako oczywiście bezzasadną w sprawie V KK 411/04. W źródłach medialnych wskazywano skład: Henryk Gradzik, Tomasz Grzegorczyk i Małgorzata Gierszon.
Dopiero 16 maja 2018 r. Sąd Najwyższy w sprawie V KO 26/18 wznowił postępowanie, uchylił wyroki Sądu Okręgowego i Sądu Apelacyjnego oraz uniewinnił Tomasza Komendę. W składzie orzekającym byli: Andrzej Ryński, Józef Szewczyk i Andrzej Tomczyk.
Dowody, które wcześniej miały obciążać Komendę, okazały się wadliwe albo źle ocenione. Szczególne znaczenie miały opinie biegłych dotyczące śladów zapachowych i śladów ugryzień. Później pojawiły się nowe ustalenia biologiczne i DNA, które doprowadziły do wskazania rzeczywistych sprawców. W praktyce państwo przez lata trzymało w więzieniu człowieka na podstawie materiału dowodowego, który nie powinien doprowadzić do tak pewnego skazania.
Po uniewinnieniu Tomasz Komenda otrzymał 12 mln zł zadośćuczynienia i 811 533,12 zł odszkodowania. Orzekał w tej sprawie Sąd Okręgowy w Opolu. Była to jedna z najwyższych kwot przyznanych w Polsce za niesłuszne skazanie.
Najbardziej porażające jest jednak to, że śledztwo dotyczące odpowiedzialności za doprowadzenie do niesłusznego skazania Komendy zostało umorzone. Prokuratura Okręgowa w Łodzi badała działania policjantów, prokuratorów, biegłych i sędziów, ale nikomu nie postawiono zarzutów. Wątki dotyczące biegłych również zostały umorzone z powodu braku dostatecznych dowodów, że celowo wydali fałszywe opinie.
Sprawę opisywały m.in. TVN24, PAP, Onet, Super Express, Newsweek, Interia, RMF24, Rzeczpospolita i oficjalne strony Sądu Najwyższego.
2. Czesław Kowalczyk spędził 12 lat i 3 miesiące za kratami
Czesław Kowalczyk został oskarżony o zabójstwo Adama Kwaśnego, instruktora jazdy konnej, do którego doszło w grudniu 1998 r. w Gdańsku. Sprawa była związana z tzw. Klubem Płatnych Zabójców.
Proces toczył się przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. W lipcu 2003 r. Kowalczyk został skazany w pierwszej instancji na dożywocie. Później, po apelacji, kara została zmieniona na 25 lat więzienia. Kolejne wyroki były uchylane, a sprawa wracała do ponownego rozpoznania.
21 sierpnia 2012 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku uniewinnił Czesława Kowalczyka od zarzutu zabójstwa. W publicznych relacjach z etapu uniewinnienia pojawia się sędzia Magdalena Szewczak.
Kluczowy problem dowodowy polegał na oparciu sprawy na zeznaniach osób, które później zmieniały lub odwoływały swoje twierdzenia. TVN24 wskazywał, że uniewinnienie było możliwe po zmianie wyjaśnień przez współoskarżonego Adama S., który powiedział, że Kowalczyk nie miał nic wspólnego ze zbrodnią. Wcześniej prokuratura opierała się m.in. na relacji Iwony C., partnerki zabitego, która potem wycofała obciążające twierdzenia.
Kowalczyk spędził w izolacji 12 lat i 3 miesiące. Po uniewinnieniu uzyskał łącznie około 2,8–3 mln zł odszkodowania i zadośćuczynienia. Sędziowie i prokuratorzy nie ponieśli odpowiedzialność karną albo dyscyplinarną za tę pomyłkę – brak takich dostępnych informacji.
Sprawę opisywały m.in. TVN24, Onet, PAP, Rzeczpospolita, Interia, Fakt i Polsat News.
3. Robert Janczewski spędził około 7 lat a sprawa nazwana została „sprawą Skóry”, dożywocie w I instancji, uniewinnienie w apelacji
Robert Janczewski został oskarżony w jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych w Polsce zabójstwa Katarzyny Z., studentki, której fragmenty ciała wyłowiono z Wisły pod koniec lat 90. Sprawa była znana jako „sprawa Skóry”.
Śledztwo prowadził Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie. Publicznie jako oskarżyciel występował prokurator Piotr Krupiński.
Janczewski został zatrzymany w 2017 r. Proces przed Sądem Okręgowym w Krakowie rozpoczął się w 2020 r. i toczył się z wyłączeniem jawności. We wrześniu 2022 r. Sąd Okręgowy w Krakowie uznał go za winnego i skazał na dożywocie.
Apelacja trafiła do Sądu Apelacyjnego w Krakowie i została zarejestrowana pod sygnaturą II AKa 392/23. 31 października 2024 r. Sąd Apelacyjny w Krakowie prawomocnie uniewinnił Roberta Janczewskiego. Przewodniczącym składu był sędzia Marek Długosz, a w uzasadnieniu istotne argumenty przedstawiał sędzia Wojciech Domański.
Sprawa miała charakter poszlakowy. Prokuratura powoływała się m.in. na portret psychologiczny, analizę poszlak, zeznania świadków, włos znaleziony w mieszkaniu oskarżonego i wcześniejsze badania wariograficzne. Sąd Apelacyjny wskazał jednak, że materiał dowodowy nie zamyka logicznego łańcucha poszlak. Nie można było wykorzystać przeciwko oskarżonemu badań wariograficznych. Włos znaleziony w łazience nie był wystarczającym dowodem winy. Sąd nie uznał też za wiarygodne dowodowo części zeznań kobiety, która jako dziecko miała widzieć oskarżonego z Katarzyną Z.
Robert Janczewski spędził w areszcie około siedmiu lat. Po uniewinnieniu wystąpił o ponad 22 mln zł zadośćuczynienia i odszkodowania. Według informacji z 2025 i 2026 r. sprawa odszkodowawcza jest w toku, a Prokuratura Krajowa wniosła kasację od wyroku uniewinniającego.
Sprawę opisywały m.in. PAP, TVN24, Onet, Radio Kraków, Rzeczpospolita, RMF24, TVP Kraków i Gazeta Prawna.
4. Barbara S. około dwóch lat w więzieniu, matka Michałka, najpierw skazana, potem uniewinniona
Sprawa Barbary S. dotyczyła śmierci 4-letniego Michałka, utopionego w Wiśle w 2001 r. przez jej ówczesnego konkubenta Roberta K. i jego pomocnika Daniela S. Barbara S. została oskarżona o nakłanianie do zabójstwa dziecka i kierowanie tym zabójstwem.
W pierwszym procesie została skazana na 25 lat więzienia. Następnie wyrok uchylono. W drugim procesie zapadło uniewinnienie, ale sprawa wróciła jeszcze raz. Ostatecznie 16 stycznia 2009 r. Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił Barbarę S. Uzasadnienie wygłaszała sędzia Anna Ptaszek.
W tej sprawie podstawowym problemem było oparcie oskarżenia na wyjaśnieniach Roberta K., które zmieniały się wielokrotnie. TVN wskazywał, że jedyny dowód przeciwko Barbarze S. zeznania Roberta K. stracił znaczenie, gdy ten wycofał się z nich na procesie. Podkreślano także brak motywu po stronie matki i fakt, że inne dowody nie potwierdzały tezy prokuratury.
W 2011 r. Barbara S. otrzymała 110 tys. zł zadośćuczynienia i odszkodowania za 20 miesięcy oczywiście niesłusznego aresztu. Orzekał w tej sprawie Sąd Apelacyjny w Warszawie. W uzasadnieniu pojawia się nazwisko sędziego Jerzego Ledera. Z publicznych relacji wynika także, że prokuratura w końcowym etapie sama wnosiła o uniewinnienie Barbary S., uznając, że brak jest dowodów jej udziału w zbrodni.
Sprawę opisywały m.in. PAP, TVN24, Onet, WP, Interia, RMF24 i Uwaga TVN.
5. Artur K. spędził w więzieniu około 5 lat za sprawy które mogły mieć charakter cywilny
Sprawa Artura K. pokazuje inną twarz systemowej niekompetencji. Nie chodzi o zabójstwo, lecz o masowe skazywanie za oszustwa internetowe po problemach z realizacją zamówień.
Według opracowania Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości wobec Artura K. zapadło 46 wyroków, których suma wynosiła 17 lat pozbawienia wolności. Korespondencja sądowa była kierowana na adres zameldowania, mimo że w postępowaniach podawał inny adres zamieszkania. W efekcie wiele spraw rozpoznawano bez realnego udziału oskarżonego.
Dopiero Sąd Rejonowy w Częstochowie, po wysłuchaniu Artura K. i dokładnym zapoznaniu się z dokumentami, uniewinnił go. Sąd uznał, że Artur K. nie planował oszustwa, a niewykonanie części umów miało charakter cywilny, a nie karny. W uzasadnieniu wskazywano, że po pojawieniu się trudności próbował łagodzić skutki problemów, zwracać pieniądze i spłacać zadłużenie.
Artur K. spędził w zakładach karnych około pięciu lat. Nie wszystkie sprawy udało się wznowić.
Sprawę opisywała przede wszystkim Gazeta Wyborcza, a analizował ją Instytut Wymiaru
6. Arkadiusz Kraska spędził prawie 20 lat w więzieniu, wyrok uchylony, sprawa nadal otwarta
Arkadiusz Kraska został skazany za podwójne zabójstwo w Szczecinie. Do zbrodni doszło w 1999 r.; od ran postrzałowych zginęli Marek C. i Robert S. W marcu 2001 r. Sąd Okręgowy w Szczecinie skazał Kraskę na dożywocie. Wyrok utrzymał 3 lipca 2001 r. Sąd Apelacyjny w Poznaniu.
W publicznych źródłach jako sędzia, który przewodniczył składowi skazującemu, pojawia się Maciej Strączyński. W 2019 r. Sąd Najwyższy uchylił wyrok. Składowi SN przewodniczyła sędzia Barbara Skoczkowska; uzasadnienie omawiał sędzia Jacek Błaszczyk.
Kluczowe znaczenie miały zeznania świadków incognito oznaczonych jako T-01/99 i T-02/99. Po latach Sąd Najwyższy wskazał, że obraz dowodowy był istotnie niepełny, a nowe dowody miały kluczowe znaczenie. Wśród problemów pojawiały się informacje o podrobieniu protokołu przesłuchania funkcjonariuszy, niewłączeniu do akt części materiałów, pominięciu opinii lekarskich i wyników oględzin stacji paliw, które miały zaprzeczać zeznaniom świadków anonimowych.
Kraska wyszedł na wolność po niemal 20 latach, ale formalnie nie został prawomocnie uniewinniony. W 2026 r. według mediów do sądu trafił ponowny akt oskarżenia, a sprawa ma być rozpoznawana przez Sąd Okręgowy w Poznaniu.
Sprawę opisywały m.in. TVN24, Onet, Rzeczpospolita, WP, Newsweek, PAP i Radio Zet.
7. Adam Dudała — sprawa oparta na świadku koronnym, bez uniewinnienia
Adam Dudała został skazany za dwa zabójstwa. Według Wirtualnej Polski 30 września 2004 r. zapadł wobec niego nieprawomocny wyrok 25 lat pozbawienia wolności, a rok później sąd apelacyjny utrzymał wyrok. Inne źródła podają, że początkowo wymierzono dożywocie, a później kara została zmieniona na 25 lat.
W sprawie pojawia się poważna kontrowersja dotycząca oparcia skazania na zeznaniach świadka koronnego. Gazeta Prawna pisała, że wyrok miał opierać się przede wszystkim na słowach świadka koronnego, przy braku innych twardych dowodów. Helsińska Fundacja Praw Człowieka wskazywała na znaczne ryzyko pomyłki sądowej.
W publicznych źródłach pojawia się sędzia Barbara Piwnik, ale nie jako sędzia skazująca Adama Dudałę. Jej nazwisko pojawia się w kontekście późniejszych wątpliwości i innych postępowań, w których miały ujawnić się informacje mogące mieć znaczenie dla sprawy Dudały.
Adam Dudała nie został prawomocnie uniewinniony. Nie ma więc formalnego odszkodowania za niesłuszne skazanie. Sprawa pozostaje jednym z najczęściej przywoływanych przykładów możliwej pomyłki sądowej, ale bez finalnego oczyszczenia.
Sprawę opisywały m.in. Gazeta Prawna, WP, Onet, Polityka, Rzeczpospolita, Fakt i Tygodnik Przegląd.
8. Piotr Mikołajczyk dostał 25 lat więzienia mimo braku jego śladów na miejscu zbrodni
Piotr Mikołajczyk został skazany za podwójne zabójstwo w Tłokini Wielkiej koło Kalisza. Sprawa dotyczyła zabójstwa dwóch kobiet w 2010 r. W 2011 r. Sąd Okręgowy w Kaliszu skazał go na dożywocie. Po apelacji sprawa wróciła do ponownego rozpoznania, a później wymierzono mu karę 25 lat więzienia. W czerwcu 2015 r. Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał wyrok.
W publicznych źródłach przy tej sprawie pojawiają się sędziowie Andrzej Miller, Krzysztof Patyna i Zbigniew Puszkarski. Sędzia Krzysztof Patyna prowadził ponowne rozpoznanie sprawy w Sądzie Okręgowym w Kaliszu. Zlecił biegłym dodatkowe badania. Według Interii ponownie okazało się, że żaden z zabezpieczonych śladów nie pasuje do Piotra Mikołajczyka nie znaleziono ani jego DNA, ani linii papilarnych w domu, w którym dokonano zbrodni.
Kluczowym dowodem przeciwko niemu było przyznanie się do winy. Problem polega na tym, że Mikołajczyk jest osobą z niepełnosprawnością intelektualną. Media wskazywały, że ma rozwój umysłowy dziecka. Później odwoływał przyznanie się, a obrońcy i dziennikarze wskazywali, że mógł zostać poddany presji.
Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł kasację do Sądu Najwyższego, ale w 2020 r. SN ją oddalił. Według relacji medialnych kasację oddalał skład, w którym pojawia się sędzia Zbigniew Puszkarski.
W 2024 r. i 2025 r. pojawiły się informacje o nowym śledztwie dotyczącym zabójstwa przez nieustalone osoby, ale Piotr Mikołajczyk nadal nie został uniewinniony. Nie ma więc odszkodowania.
Sprawę opisywały m.in. Interwencja Polsatu, Polsat News, TVN24, Interia, PAP, WP, Radio Poznań i Wprost.
Wspólny mechanizm: pomówienie, poszlaka
Te sprawy różnią się szczegółami, ale łączy je niebezpieczny schemat.
Po pierwsze, w wielu z nich ogromną rolę odgrywały pomówienia albo zeznania osób zainteresowanych własną korzyścią: współoskarżonych, świadków koronnych, osób anonimowych, ludzi ze środowisk przestępczych albo osób, które zmieniały wersje wydarzeń.
Po drugie, sądy zbyt często akceptowały słaby materiał dowodowy jako wystarczający do zniszczenia człowieka. W teorii wątpliwości mają być rozstrzygane na korzyść oskarżonego. W praktyce w wielu głośnych sprawach wyglądało to tak, jakby wątpliwości rozstrzygano na korzyść aktu oskarżenia.
Po trzecie, brak realnej odpowiedzialności instytucjonalnej niszczy zaufanie obywateli. Gdy obywatel popełnia błąd, państwo potrafi działać natychmiast: zatrzymać, oskarżyć, aresztować, skazać. Gdy państwo popełnia błąd wobec obywatela, po latach słyszymy najczęściej: przedawnienie, brak dowodów, brak znamion czynu zabronionego, niezawisłość sędziowska, swobodna ocena dowodów.
Niezawisłość sędziego nie może oznaczać prawa do bezkarnej niekompetencji. Autorytet prokuratora nie może zastępować dowodów. A powaga sądu nie może być ważniejsza od prawdy.
Co powinno się zmienić
Po każdej sprawie zakończonej uniewinnieniem po wieloletnim więzieniu powinien następować obowiązkowy audyt. by ustalić, gdzie zawiódł system.
Taki audyt powinien odpowiadać na pytania:
Kto prowadził śledztwo?
Kto podpisał akt oskarżenia?
Kto oddalał wnioski dowodowe obrony?
Kto przedłużał areszt?
Kto skazywał?
Jakie dowody uznano za wystarczające?
Czy pominięto alibi?
Czy pominięto ślady niepasujące do oskarżonego?
Czy oskarżony miał realną możliwość obrony?
Dopóki nie będzie takiej procedury, każda kolejna sprawa Komendy będzie tylko kwestią czasu. Dlatego, że system bez odpowiedzialności zawsze będzie chronił przede wszystkim sam siebie.
Obywatel nie powinien bać się sądu. Obywatel powinien bać się przestępcy. Jeżeli jednak obywatel zaczyna bardziej bać się prokuratora i sędziego niż sprawcy przestępstwa, to znaczy, że państwo przestało być tarczą, a stało się zagrożeniem.
Prawda nie może przegrywać z togą.
Dowód nie może przegrywać z domysłem.
Człowiek nie może przegrywać z wygodą systemu.