Tylko uczciwy, nieskorumpowany i kompetentny sędzia powołuje biegłych sądowych, skorumpowany, nieuczciwy lub niekompetentny ich unika i nie powołuje biegłych.

Uczciwy sędzia nie boi się biegłego

Uczciwy, kompetentny i niezależny sędzia wie, że w sprawach wymagających wiadomości specjalnych nie może opierać się wyłącznie na własnym przeczuciu, doświadczeniu życiowym albo wygodnej interpretacji akt. W sprawie cywilnej art. 278 § 1 k.p.c. przewiduje powołanie biegłego w wypadkach wymagających wiadomości specjalnych, a w sprawie karnej art. 193 § 1 k.p.k. stanowi, że gdy stwierdzenie okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia wymaga takich wiadomości, zasięga się opinii biegłego.

To jest prosta logika państwa prawa: sędzia zna prawo, ale nie musi znać się na wszystkim. Nie musi być inżynierem, lekarzem, psychiatrą, rzeczoznawcą, grafologiem, księgowym i informatykiem jednocześnie. Od tego są biegli.

Jeżeli więc sprawa dotyczy na przykład błędu medycznego, uszczerbku na zdrowiu, wad budowlanych, przyczyn wypadku, stanu psychicznego, autentyczności podpisu, rozliczeń finansowych albo wartości szkody, to odmowa powołania biegłego może prowadzić do sytuacji, w której sąd samowolnie wchodzi w rolę eksperta.

A tego robić nie powinien.

Biegły może zepsuć plan nieuczciwego sędziego

Jeżeli sędzia jest uczciwy, opinia biegłego jest dla niego pomocą. Pozwala oddzielić fakty od emocji, propagandy, znajomości, nacisków i prywatnych interesów. Daje obiektywny punkt odniesienia.

Ale jeżeli sędzia jest skorumpowany, nieuczciwy albo chce wydać wyrok pod konkretną stronę, biegły może stać się problemem. Bo biegły może napisać opinię, która nie pasuje do wcześniej założonego scenariusza. Może wykazać, że szkoda rzeczywiście istnieje. Może potwierdzić błąd medyczny. Może wskazać winę osoby, którą ktoś chce ochronić. Może obalić wersję korzystną dla znajomego, wpływowego uczestnika sprawy albo strony, która ma układy w sądzie.

Właśnie dlatego w sprawach, w których bez wiedzy specjalistycznej nie da się rzetelnie ustalić prawdy, uporczywe unikanie biegłego powinno budzić najwyższy niepokój.

Sąd może tylko odmówić powołania biegłego gdy dowód jest nieistotny, nieprzydatny, spóźniony albo zmierza wyłącznie do przedłużenia postępowania. Takie podstawy przewidują przepisy postępowania cywilnego i karnego.

Ale czym innym jest legalne oddalenie zbędnego wniosku, a czym innym odmowa biegłego w sprawie, której bez eksperta po prostu nie da się uczciwie rozstrzygnąć danej sprawy sądowej.

Niekompetentny sędzia też unika biegłych

Problemem nie musi być od razu łapówka. Czasem problemem jest zwykła niekompetencja.

Sędzia niekompetentny może uważać, że „sam wie lepiej”. Może nie rozumieć znaczenia dowodu z opinii biegłego. Może nie umieć sformułować pytań do biegłego. Może bać się, że opinia skomplikuje sprawę. Może chcieć szybko zakończyć postępowanie, nawet kosztem prawdy.

Ale skutek dla obywatela jest podobny: sprawa zostaje rozstrzygnięta bez narzędzia, które mogło wykazać rzeczywisty stan faktyczny.

W państwie prawa sędzia nie powinien wydawać wyroku na podstawie własnego „wydaje mi się”, gdy sprawa wymaga wiedzy specjalistycznej. Sąd może ocenić opinię biegłego. Może ją krytycznie analizować. Może żądać wyjaśnień, uzupełnienia opinii albo powołać innego biegłego, jeżeli opinia jest niejasna, sprzeczna albo niepełna. Art. 286 k.p.c. przewiduje możliwość żądania ustnego lub pisemnego uzupełnienia opinii, jej wyjaśnienia albo dodatkowej opinii od tych samych lub innych biegłych.

Ale sąd nie powinien zastępować biegłego samym sobą.

Sędzia ma sądzić, a ekspert ma wyjaśniać fakty specjalistyczne

Biegły sądowy nie jest ozdobą procesu. Nie jest dodatkiem. Nie jest formalnością. W wielu sprawach jest podstawowym gwarantem tego, że wyrok zostanie wydany na podstawie wiedzy, a nie układu, emocji, uprzedzeń albo interesu jednej ze stron.

Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, że gdy rozstrzygnięcie wymaga wiadomości specjalnych, niedopuszczalne jest pominięcie dowodu z opinii biegłych, a sąd nie może zastępować takiej opinii własnym przekonaniem.

To oznacza, że odmowa powołania biegłego w sprawie wymagającej specjalistycznej wiedzy nie jest drobną decyzją techniczną. To może być decyzja, która przesądza o całym wyniku procesu.

Dla strony słabszej, pokrzywdzonej albo pozbawionej znajomości taka odmowa może oznaczać zamknięcie drogi do prawdy.

Czerwona lampka dla obywatela

Obywatel powinien szczególnie uważać, gdy sąd odmawia powołania biegłego mimo że:

sprawa dotyczy techniki, medycyny, zdrowia, psychiki, budownictwa, finansów, informatyki albo wyceny;

sędzia samodzielnie ocenia kwestie, do których nie ma specjalistycznego przygotowania;

sąd odrzuca wniosek o biegłego bez rzeczowego uzasadnienia;

sąd twierdzi, że opinia nie jest potrzebna, choć bez niej nie da się obiektywnie ustalić faktów;

sąd pomija opinię, która mogłaby być niekorzystna dla wpływowej strony postępowania;

sąd nie chce uzupełnić opinii, mimo że jest ona niejasna, sprzeczna albo pomija ważne okoliczności.

W takich sytuacjach obywatel ma prawo pytać: czy to jeszcze niezależna ocena sądu, czy już próba uniknięcia dowodu, który mógłby zepsuć z góry zaplanowany wyrok?

Najprostsza zasada

Uczciwy sędzia nie boi się biegłego.

Kompetentny sędzia wie, kiedy potrzebuje specjalisty.

Niezależny sędzia nie obawia się opinii, która może być niewygodna dla jednej ze stron.

Natomiast sędzia skorumpowany, nieuczciwy albo niekompetentny może unikać biegłego właśnie dlatego, że opinia eksperta odbiera mu możliwość dowolnego kształtowania faktów. Biegły może ujawnić prawdę, której ktoś w procesie nie chce widzieć. Może pokazać, że wersja przyjęta przez sąd jest nielogiczna, technicznie niemożliwa albo medycznie fałszywa.

Dlatego odmowa powołania biegłego w sprawie wymagającej wiedzy specjalistycznej zawsze powinna być dokładnie sprawdzana. Bo tam, gdzie nie ma eksperta, choć powinien być, bardzo łatwo o wyrok oparty nie na prawdzie, lecz na wygodzie, układzie albo interesie silniejszego.